singapore-river-255116

Obniżenie wieku emerytalnego – czy dzięki temu będziemy mieć wyższe emerytury?

Tematyka obniżenia wieku emerytalnego stała się przedmiotem walki politycznej i głośnym tematem dyskusji publicznej. Ożywiona debata skończyła się wraz z wyborami, niemniej wydaje się, że czas rozliczeń obietnic przed wyborczych nieuchronnie się zbliża. W przypadku reformy emerytalnej problem jest jednak o wiele głębszy, niż tylko ustalenie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn.

Obecnie dyskusja dotyczy kwestii powrotu do poprzedniego systemu, w którym wiek emerytalny wynosił 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Przeprowadzona za rządów Platformy Obywatelskiej reforma ujednoliciła wiek emerytalny wydłużając okres produkcyjny do 67 roku życia.  Wprowadzone zmiany podzieliły społeczeństwo, w którym dominowało przekonanie, że w starym systemie i tak pracowaliśmy wystarczająco długo i ciężko. Nowy system miał stanowić jeszcze większe obciążenie dla osób pracujących. W tym miejscu warto jednak sięgnąć do zaplecza ekonomicznego i społecznego podjętych decyzji. Pozwoli nam to z kolei zobrazować, co może wydarzyć się w przypadku, gdy polski rząd zdecyduj się na powrót do starego systemu.

Zróżnicowany system emerytalny na pierwszy rzut oka dyskryminuje przede wszystkimi kobiety, które na emerytury mają przechodzić szybciej. Wysokość emerytury uzależniona jest od długości stażu pracy oraz wysokości składek. Oznacza to w praktyce, że kobiety z racji wcześniejszej emerytury będą mogły liczyć na niższe świadczenia, niż pracujący dłużej mężczyźni. Wynika to w głównej mierze z przyjętego, jako wskaźnik średniego wieku życia kobiet i mężczyzn. Kobiety mają pracować krócej, ale ich średnia długość życia jest wyższa, niż u mężczyzn, zatem potencjalny czas wypłaty świadczeń wydłuża się. W konsekwencji pula zgromadzonych środków „potencjalnie” rozłożona jest na dłuży okres, niż w przypadku mężczyzn.

Ekonomiczny wymiar obniżenia wieku emerytalnego to przede wszystkim gigantyczne sięgające 20mld złotych obciążenie dla budżetu państwa. Obecnie zatrudnienie w grupie wiekowej 55-65 lat wynosi zaledwie 44%. Pracodawcy chętniej inwestują w młodych, tańszych pracowników, aniżeli w osoby starsze, wykwalifikowane i doświadczone.  Obniżenie wieku emerytalnego tylko spotęguje opisany trend. Spadnie zatrudnienie osób w wieku przedemerytalnym. Dodatkowo ogólna ilość osób zatrudnionych zacznie gwałtownie spadać. Mamy bowiem do czynienia ze zjawiskiem starzejącego się społeczeństwa i ujemnym przyrostem naturalnym. Młode osoby wchodzące na rynek pracy nie będą w stanie wypełnić powstającej finansowej dziury. Im więcej osób przejdzie na emeryturę tym większe będzie obciążenie budżetu państwa. Jeśli proporcja osób w wieku przed emerytalnym w stosunku do osób dopiero zaczynających prace i osób w wieku produkcyjnym będzie zwiększać się na korzyść osób starszych. Wówczas nastąpi negatywny bilans w ilości środków wpłacanych do wypłacanych.

W praktyce oznacza to, że Państwo nie będzie miało środków na wypłaty emerytur i obecne prognozy pokazują, że już za ok. 20 lat, polski budżet może mieć problemy ze zbilansowaniem budżetu. Obniżenie wieku emerytalnego spowoduje znaczne obniżenie wysokości emerytur. W sytuacji, gdy średnia wieku podniosła się, ilość osób pracujących maleje, a liczba osób na emeryturze rośnie. Mamy do czynienia z realnym zagrożeniem zawalenia się systemu emerytalnego. W obecnej sytuacji egoistyczne podejście do zagadnienia długości pracy i decyzja o przejściu na wcześniejszą emeryturę, może mieć negatywne konsekwencje nie tylko dla budżetu Państwa, ale także na poziom życia Kowalskiego na emeryturze.

Przedstawiona w temacie niniejszego opracowania ma charakter ironiczny. Przy obecnej strukturze systemu emerytalnego w Polsce powinniśmy zadać sobie pytanie, nie o wysokość naszej emerytury, ale czy możemy liczyć na jakiekolwiek świadczenia w przyszłości. Obecnie wydaje się, że sprawa emerytur jest swoistą „tykającą bombą” za rozbrojenie, której nie chce brać się żaden rząd. Pierwszym krokiem było wycofanie części pieniędzy z OFE, co pozwoliło na podreperowanie budżetu ZUS-u.  Drugim może być całkowita likwidacja Otwartych Funduszu Emerytalnych. Jeśli obecna opcja rządząca zdecyduje się zgodnie z obietnicami obniżyć ponownie wiek emerytalny, wówczas powstanie kolejna dziura budżetowa. Będzie trzeba ją załatać, na czym ucierpią przede wszystkim podatnicy, czyli głównie przyszli beneficjenci systemu emerytalnego.